Wiedza

Nie wiem, kim jestem i czego chcę od życia. O fałszywym ja, życiu pod oczekiwaniami innych i poczuciu pustki

Problem nie polega na tym, że nie wiesz, kim jesteś. Problem polega na tym, że od tak dawna skupiasz się na tym, kim masz być dla innych, że przestajesz słyszeć siebie.

Wiedza

5 minut czytania

Wprowadzenie

„Nie wiem, czego chcę.” To jedno z tych zdań, które słyszę w gabinecie częściej, niż mogłoby się wydawać. Czasem zaraz po nim pojawia się kolejne: „Mam wrażenie, że nie wiem już, kim jestem.”

To zwykle nie jest problem jednej decyzji ani chwilowego zagubienia. Mówią tak często osoby, które dobrze radzą sobie w życiu. Pracują, wychowują dzieci, prowadzą firmy, dbają o innych. Z zewnątrz wszystko wygląda w porządku. W środku coraz częściej pojawia się poczucie pustki, zmęczenie albo wrażenie, że coś ważnego zostało po drodze zgubione.

Nie dlatego, że robią za mało. Często dlatego, że przez lata były przede wszystkim tym, kogo potrzebowali inni.

W psychologii dla części takich doświadczeń używa się czasem określenia „fałszywe ja”. Nie jest to diagnoza ani zaburzenie. To próba opisania sytuacji, w której człowiek tak długo dostosowuje się do oczekiwań otoczenia, że stopniowo traci kontakt z tym, co jest naprawdę jego.

Czym jest fałszywe ja?

Pojęcie prawdziwego i fałszywego ja opisał brytyjski psychoanalityk Donald Winnicott. Według niego fałszywe ja pełni ważną funkcję ochronną. Powstaje wtedy, gdy człowiek uczy się dostosowywać do oczekiwań otoczenia bardziej niż do własnych potrzeb. W dzieciństwie może być sposobem na zdobycie akceptacji, utrzymanie bliskości czy uniknięcie krytyki.

Warto podkreślić, że pewna ilość takiego dostosowania jest naturalna. Wszyscy zakładamy różne społeczne maski. Zachowujemy się inaczej w pracy, inaczej z przyjaciółmi, a jeszcze inaczej w domu. Problem nie polega na tym, że nosimy maski. Problem pojawia się wtedy, gdy nie wiemy już, jak je zdejmować.

Nie wiem, kim jestem i czego chcę. Jak wygląda utrata kontaktu ze sobą?

Nie zawsze zaczyna się od kryzysu. Znacznie częściej pojawia się w zwykłych, codziennych sytuacjach. Klienci czasem mówią: „Czuję pustkę, chociaż teoretycznie wszystko jest w porządku.” „Nie wiem, co lubię.” „Gdy ktoś pyta, na co mam ochotę, naprawdę nie wiem.” „Nie wiem nawet, co chcę zjeść.” „Nie wiem, jak się ubierać, jeśli nie próbuję się komuś spodobać.”

Bywa też tak, że wraz ze zmianą partnera lub partnerki zmienia się styl ubierania, zainteresowania albo sposób spędzania czasu. „Kiedy jestem z kimś, zaczynam ubierać się tak, żeby się tej osobie podobać.” Czasami zmieniają się nie tylko ubrania. Zmieniają się zainteresowania, plany, sposób patrzenia na świat, a nawet marzenia. Dopiero po czasie pojawia się pytanie: „Która część z tego była naprawdę moja?”

Nie dzieje się to dlatego, że człowiek świadomie udaje. Często po prostu przez lata nauczył się wyczuwać potrzeby innych szybciej niż własne. Zwykle nie chodzi o to, że człowiek nie ma żadnych potrzeb. Bardziej o to, że przez tak długi czas skupiał się na potrzebach innych, że własne przestały być wyraźnie słyszalne.

Im bardziej próbujesz być tym, kogo potrzebują inni, tym trudniej usłyszeć, czego potrzebujesz Ty.

Po czym poznać życie pod oczekiwaniami innych?

  • Pustka mimo osiągnięćKolejne sukcesy przynoszą chwilową satysfakcję, ale nie dają poczucia spełnienia. Coraz trudniej odpowiedzieć sobie na pytanie, czy naprawdę o to Ci chodziło.
  • Trudność z własnymi pragnieniamiWiesz, czego potrzebują inni. Potrafisz wspierać, pomagać i doradzać. Kiedy pytanie dotyczy Ciebie, pojawia się cisza.
  • Zmęczenie po spotkaniach z ludźmiNawet dobre spotkania bywają wyczerpujące, jeśli przez cały czas pilnujesz swojego wizerunku i reakcji.
  • Lęk przed pokazaniem słabościMyśl, że ktoś zobaczy Twój smutek, niepewność czy bezradność, budzi wstyd albo obawę przed odrzuceniem.
  • Poczucie grania roliCoraz częściej pojawia się wrażenie, że przede wszystkim spełniasz oczekiwania, realizujesz zadania i funkcjonujesz. A coraz rzadziej po prostu jesteś.

Kim jestem, kiedy nikogo nie ma?

Są momenty, gdy wszystko wydaje się być na swoim miejscu. Praca, relacje, rodzina, codzienne obowiązki. A jednak wraca pytanie: czy to życie jest naprawdę moje?

Przez lata można bardzo skutecznie nauczyć się bycia tym, kogo potrzebują inni. Osobą odpowiedzialną, silną, pomocną, niezawodną. Taką, która zawsze sobie radzi. Dopóki nie przychodzi chwila, w której człowiek odkrywa, że zna wszystkie swoje role, ale coraz słabiej zna siebie.

W terapii często przyglądamy się wtedy:

  • rolom, które dominują w życiu,
  • źródłom napięcia i przeciążenia,
  • oczekiwaniom, które przestały służyć,
  • potrzebom odsuwanym przez lata na później,
  • temu, kim jesteś poza obowiązkami, sukcesami i oczekiwaniami innych.

Po co była maska?

Maska zwykle kiedyś czemuś służyła. Może chroniła przed oceną. Może pomagała zdobywać akceptację. Może pozwalała uniknąć odrzucenia. Może dawała poczucie bezpieczeństwa w świecie, w którym trudno było być sobą. Być może była najlepszym rozwiązaniem, jakie było wtedy do dyspozycji.

Dlatego nie chodzi o szukanie winnych. Znacznie ważniejsze jest zauważenie, że sposób funkcjonowania, który kiedyś pomagał przetrwać, dziś może utrudniać bliskość, odpoczynek i kontakt ze sobą.

Dlaczego to tak męczy?

Utrzymywanie fasady wymaga ciągłej czujności. Trzeba pilnować reakcji, przewidywać oczekiwania innych, kontrolować emocje i stale się dostosowywać. To praca, która często nie kończy się po wyjściu z pracy. Maska zostaje także w domu. W relacjach. Na urlopie. W chwilach, które miały być odpoczynkiem.

Do tego dochodzi samotność. Bo kiedy inni podziwiają albo kochają przede wszystkim wersję, którą pokazujesz światu, trudno mieć pewność, że znają prawdziwie Ciebie. Fałszywe ja nie sprawia, że człowiek przestaje funkcjonować. Sprawia, że coraz trudniej mu poczuć, że żyje własnym życiem.

Życie pod oczekiwaniami innych często łączy się z perfekcjonizmem, syndromem oszusta czy lękiem wysokofunkcjonującym. Pod nimi często znajduje się podobne przekonanie: „To, kim naprawdę jestem, może nie wystarczyć.”

Jak pracujemy nad tym w terapii Gestalt?

W terapii Gestalt dużo mówimy o kontakcie. O tym, jak spotykamy siebie, innych ludzi i świat. Z tej perspektywy maska nie jest problemem samym w sobie. Zwykle kiedyś pomagała. Chroniła przed oceną, odrzuceniem albo utratą bliskości. Pytanie brzmi raczej: czy nadal Ci służy?

W Gestalcie mówimy także o introjektach, czyli przekonaniach przejętych od ważnych osób i otoczenia. Na przykład:

  • „Musisz sobie radzić.”
  • „Nie przesadzaj.”
  • „Najpierw zadbaj o innych.”
  • „Nie wypada odmawiać.”
  • „Trzeba być silnym.”
  • „Nie pokazuj słabości.”

Przyjmujemy je tak wcześnie, że często przestajemy zauważać, że nie są naszym własnym głosem. Z czasem zaczynają brzmieć jak prawda o nas samych. Jednocześnie mogą oddalać od własnych potrzeb. Ktoś czuje zmęczenie, ale słyszy w głowie: „Musisz dać radę.” Ktoś potrzebuje wsparcia, ale myśli: „Muszę sobie poradzić w pojedynkę.” Ktoś chciałby odmówić, ale automatycznie mówi: „Dobrze, zrobię to.”

Z perspektywy Gestalt maska bywa również sposobem unikania kontaktu. Kontakt oznacza ryzyko. Ktoś może zobaczyć nasze rozczarowanie, smutek, złość, niepewność albo potrzebę bliskości. Czasami łatwiej pokazać światu osobę kompetentną, spokojną i radzącą sobie ze wszystkim. Paradoks polega na tym, że właśnie to, co miało chronić przed zranieniem, zaczyna utrudniać bliskość. Inni mogą być obok, a mimo to człowiek pozostaje samotny, bo do relacji dopuszczona zostaje głównie starannie przygotowana wersja siebie.

W terapii nie próbujemy zdejmować maski na siłę. Nie chodzi też o stawanie się kimś innym. Chodzi o stopniowe odzyskiwanie kontaktu z tym, co jest naprawdę Twoje.

Kiedy nie zwlekać

Jeśli pustka przechodzi w poczucie beznadziei albo pojawiają się myśli o odebraniu sobie życia, nie odkładaj tego na wizytę w przyszłym tygodniu. Gdy Twoje życie jest zagrożone, zadzwoń pod 112. Całodobowo i bezpłatnie działają Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym, telefon 800 70 2222, i Kryzysowy Telefon Zaufania 116 123.

Na koniec

Pytanie o to, kim jesteś, może wydawać się mało pilne. Łatwo odłożyć je na później. Po kolejnym projekcie. Po urlopie. Po świętach. Po rozwiązaniu wszystkich bieżących spraw. A jednak często wraca samo. Wieczorem. Po kolejnym sukcesie. W chwilach ciszy. Wtedy, gdy przez moment nie trzeba już niczego udowadniać.

Być może nie potrzebujesz dzisiaj odpowiedzi na pytanie, kim jesteś. Być może na początek wystarczy zauważyć, od jak dawna próbujesz być tym, kogo potrzebują inni. A potem zadać sobie pytanie:

„Kim jestem, kiedy nie muszę niczego udowadniać?”

O autorce

Anna Wyganowska-Błażejewska, psychoterapeutka Gestalt, siedzi w fotelu w gabinecie z książką w dłoni i uśmiecha się

Anna Wyganowska-Błażejewska

certyfikowana psychoterapeutka Gestalt, członkini PTPG

Absolwentka czteroletniej Szkoły Psychoterapii Gestalt w Warszawie. Pracę poddaje regularnej superwizji u certyfikowanych superwizorów w nurcie Gestalt oraz psychotraumatologii. Gabinet na Mokotowie w Warszawie, sesje także online.

Więcej o mnie

Źródła

  • Donald W. Winnicott, „Ego Distortion in Terms of True and False Self” (1960), w: „The Maturational Processes and the Facilitating Environment”, Hogarth Press, Londyn 1965, s. 140–152.
  • Frederick Perls, Ralph Hefferline, Paul Goodman, „Gestalt Therapy: Excitement and Growth in the Human Personality”, Julian Press, Nowy Jork 1951: kontakt i introjekcja.
  • Telefony pomocy: 112, Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym 800 70 2222 (centrumwsparcia.pl) i Kryzysowy Telefon Zaufania 116 123 (116sos.pl), oba całodobowo i bezpłatnie.

Ten tekst ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji ani diagnozy. Diagnozę stawia specjalista po rozmowie z osobą, która sama zgłasza się po pomoc.

Pytania i odpowiedzi

O co pytają najczęściej

W jakimś stopniu tak. Winnicott pisał, że zdrowa wersja fałszywego ja to uprzejmość i takt w kontaktach z ludźmi. Trudność pojawia się wtedy, gdy maska jest jedynym sposobem bycia i nie da się jej zdjąć nawet w bliskich relacjach.

Nie. To pojęcie opisowe z psychoanalizy, a nie diagnoza. Nie warto siebie nim etykietować. Lepiej potraktować je jako język, który pomaga nazwać doświadczenie.

Nie. Umiejętność dopasowania się do sytuacji bywa bardzo potrzebna. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy maski nie da się zdjąć także tam, gdzie chcesz po prostu odpocząć albo być blisko.

Nie. Tempo ustalasz Ty. Zaufanie buduje się stopniowo, a zauważenie, że coś trudno powiedzieć, jest już częścią pracy.

Zwykle nie od wielkich zmian, tylko od zatrzymania się i zauważania: co czujesz, czego potrzebujesz, kiedy mówisz „tak” wbrew sobie. Pomagają chwile, w których nie trzeba grać żadnej roli. W terapii taką chwilą bywa sama sesja.

Napisz do mnie

Jeśli w tym tekście widzisz siebie

Nie musisz umieć tego nazwać ani przygotować opowieści. Wystarczy kilka słów o tym, co się dzieje. Odpisuję zwykle w ciągu 24 godzin. Możesz też od razu wybrać termin pierwszej konsultacji.

Umów wizytę

Numer zostaw tylko wtedy, gdy wolisz, żebym oddzwoniła. Odpisuję zwykle mailem.

Jak wolisz się spotykać?

Zmiana jest możliwa.

Zapraszam do doświadczenia tu i teraz.

Pierwsza konsultacja

Nie musisz mieć pewności, żeby zacząć rozmowę.

Pierwsza konsultacja ma na celu wzajemne poznanie się. Stacjonarnie na Mokotowie albo online.